White Lies w Stodole
2010-02-04
, aktualizacja: 05.02.2010 14:42
Z uznanymi już przebojami i nowym repertuarem. W niedzielę po raz pierwszy w Warszawie wystąpi młoda londyńska grupa indierockowa White Lies.
W rozmowie z "Gazetą" Harry McVeigh, gitarzysta i wokalista White Lies mówił:
Ta londyńska grupa była jedną z muzycznych sensacji minionego roku. Ich debiutancki album "To Lose My Life" wskoczył na pierwsze miejsce brytyjskiej listy przebojów. Sama grupa została uznana za najlepszą młodą kapelę przez miesięczniki "Mojo" i "Q". Podczas rozdania nagród BRIT Awards zajęli trzecie miejsce, za Florence and the Machine i Little Boots. Zagrali też na kilku ważnych festiwalach od Benicassim, przez Coachellę i Lollapaloozę, po Glastonbury i Roskilde. Wystąpili też na Open'erze, dając jeden z lepszych koncertów i tak już mocno obsadzonego festiwalu. - To prawda, że tamtego lata graliśmy bardzo często na różnych festiwalach, ale polskiego występu długo nie zapomnimy. [...] Byliśmy bardzo mocno zaskoczeni reakcją polskiej publiczności. Spodziewaliśmy się, że nikt nas nie zna i przepadniemy gdzieś między występami takich gwiazd jak Arctic Monkeys czy Faith No More. A okazało się, że nie tylko pod sceną zgromadził się wielki tłum, ale na dodatek mnóstwo osób znało nasze piosenki, śpiewało z nami teksty. To było niesamowite przeżycie - mówił przed przyjazdem do Warszawy Jack Lawrence-Brown, perkusista zespołu. Na Open'erze zespół wystąpił w namiocie dla kilkunastu tysięcy fanów, teraz będzie można usłyszeć go w bardziej kameralnych warunkach, a White Lies obiecują, że w repertuarze znajdą się premierowe kompozycje oraz kilka coverów (dotychczas grali m.in. "The Rip" Portishead czy "Love Lockdown" Kanye Westa).
W tym, że polskiej publiczności White Lies przypadli do gustu, nie ma właściwie nic dziwnego. Mimo że sam zespół odżegnuje się w wywiadach od czerpania z muzyki niesłychanie popularnych w naszym kraju Joy Division, Editors czy Interpolu, to słychać w ich nagraniach tę charakterystyczną melancholię, mroczny sznyt, nostalgię. Do tego mają talent komponowania chwytliwych indierockowo-popowych przebojów.
Przed koncertem o godz. 17 White Lies spotkają się z fanami w empiku na Nowym Świecie. A już w Stodole, jako support wystąpią Hatifnats.
Bardzo nam zależało, żeby nasza muzyka zwracała na siebie uwagę słuchaczy, żeby mogła stać się dla nich ważna, żeby mówiła o dużych sprawach. Dlatego wolimy grać nieco ponure piosenki o przemijaniu niż wesołe przeboiki o chwilowych, wakacyjnych miłościach. Zespołów z lekkim repertuarem jest mnóstwo, a ich piosenki zapomina się najczęściej zaraz po tym, kiedy się je usłyszy.
Ta londyńska grupa była jedną z muzycznych sensacji minionego roku. Ich debiutancki album "To Lose My Life" wskoczył na pierwsze miejsce brytyjskiej listy przebojów. Sama grupa została uznana za najlepszą młodą kapelę przez miesięczniki "Mojo" i "Q". Podczas rozdania nagród BRIT Awards zajęli trzecie miejsce, za Florence and the Machine i Little Boots. Zagrali też na kilku ważnych festiwalach od Benicassim, przez Coachellę i Lollapaloozę, po Glastonbury i Roskilde. Wystąpili też na Open'erze, dając jeden z lepszych koncertów i tak już mocno obsadzonego festiwalu. - To prawda, że tamtego lata graliśmy bardzo często na różnych festiwalach, ale polskiego występu długo nie zapomnimy. [...] Byliśmy bardzo mocno zaskoczeni reakcją polskiej publiczności. Spodziewaliśmy się, że nikt nas nie zna i przepadniemy gdzieś między występami takich gwiazd jak Arctic Monkeys czy Faith No More. A okazało się, że nie tylko pod sceną zgromadził się wielki tłum, ale na dodatek mnóstwo osób znało nasze piosenki, śpiewało z nami teksty. To było niesamowite przeżycie - mówił przed przyjazdem do Warszawy Jack Lawrence-Brown, perkusista zespołu. Na Open'erze zespół wystąpił w namiocie dla kilkunastu tysięcy fanów, teraz będzie można usłyszeć go w bardziej kameralnych warunkach, a White Lies obiecują, że w repertuarze znajdą się premierowe kompozycje oraz kilka coverów (dotychczas grali m.in. "The Rip" Portishead czy "Love Lockdown" Kanye Westa).
W tym, że polskiej publiczności White Lies przypadli do gustu, nie ma właściwie nic dziwnego. Mimo że sam zespół odżegnuje się w wywiadach od czerpania z muzyki niesłychanie popularnych w naszym kraju Joy Division, Editors czy Interpolu, to słychać w ich nagraniach tę charakterystyczną melancholię, mroczny sznyt, nostalgię. Do tego mają talent komponowania chwytliwych indierockowo-popowych przebojów.
Przed koncertem o godz. 17 White Lies spotkają się z fanami w empiku na Nowym Świecie. A już w Stodole, jako support wystąpią Hatifnats.
Niedziela, 7 lutego. Stodoła
, ul. Batorego 10. Wejście od godz. 18.30. Bilety 90 zł w przedsprzedaży i 100 zł w dniu koncertu.
Najczęściej czytane24 htydzień
- Warszawskie knajpy dla rowerzystów. "Są naprawdę cool"
- Nasz Piknik Kulturalny w Królikarni
- Buraczane, koperkowe, a może piwne. Lodziarnia Limoni
- Otwarcie nowego Muzeum Narodowego - ZOBACZ!
- Wysyp kulturalnych imprez w ten weekend
- Gdzie w Warszawie na smaczne śniadanie? Polecamy lokale
- Kościół też świętuje Euro. Kardynał strzeli gola
- Wysyp kulturalnych imprez w ten weekend
- Noc Muzeów - najdłuższa kulturalna noc
- Zobacz 10 największych hitów sobotniej "Nocy Muzeów"
- Otwarcie nowego Muzeum Narodowego - ZOBACZ!
- Buraczane, koperkowe, a może piwne. Lodziarnia Limoni
- Kup sobie Chłodną 25
- Gdzie w Warszawie na smaczne śniadanie? Polecamy lokale




