kino, teatr, muzyka

Wrocław

Sponsoring ****

Paweł T. Felis
17.02.2012 , aktualizacja: 16.02.2012 13:56
A A A Drukuj
Sponsoring Fot. materiały promocyjne Sponsoring
Francja, Polska, Niemcy 2011 (Elles). Reż. Małgośka Szumowska. Aktorzy: Juliette Binoche, Joanna Kulig, Anais Demoustier, Krystyna Janda, Andrzej Chyra
Sponsoring
Fot. materiały promocyjne
Sponsoring
Sponsoring
Fot. materiały promocyjne
Sponsoring
Sponsoring
Fot. materiały promocyjne
Sponsoring
Sponsoring
Sponsoring
Filmy
"Nie zabiera dużo czasu, a pieniądze są niezłe", "to jak z paleniem - trudno przestać" - dla młodych bohaterek, które żyją z seksu za kasę, prostytucja nie jest czymś, czego się wstydzą, co ich uwiera czy upokarza. Owszem, ich codzienność to nieustanne kłamstwa (słyszymy, że "to jest najtrudniejsze"), życie pod telefonem, ale w końcu - jak mówi Alicja (świetna, buńczuczna Joanna Kulig) - "miałam szczęście": nie każdy miesiąc po przyjeździe do Paryża może żyć w luksusowym mieszkaniu i mieć pieniądze na drogie ciuchy.



Z góry założony temat prostytucji wydawał się pułapką, tyle że Małgośka Szumowska ominęła ją bocznym wyjściem. Zaczyna się jeszcze klasycznie: dziennikarka "Elle" Anna (znakomita, chwilami upodabniająca się do reżyserki Juliette Binoche) chce napisać o prostytutkach artykuł, przeprowadza z nimi wywiady. Patrzy z góry - jest kobietą sukcesu, ma świetne mieszkanie, wiecznie nieobecnego, porządnego męża i traktującego ją jak powietrze nastoletniego syna. Mieszczański standard. Ale za chwilę (skądinąd zmiana to scenariuszowa zbyt pospieszna) zacznie dziewczynom trochę zazdrościć. Będzie chciała się z nimi zbratać, ogrzać się w ich młodości, nieskrępowanym erotyzmie. Coś odkryć, może coś zgubić.

W to odkrywanie ciała i seksu - przyznaję - wierzę z trudem. Jednak czy nie o to właśnie reżyserce chodziło? Anna, jak prostytutki, które poznaje - kontrastem dla Alicji będzie wyciszona, zakompleksiona Charlotte (kolejna mocna rola Anais Demoustier) - próbuje rzekome "wyzwolenie" przejść na skróty. Zdziera maskę kogoś, kto ocenia, ale tylko po to, aby przymierzyć się do nowej roli "kobiety wyemancypowanej", którą odgrywają przez nią dwudziestoparoletnie dziewczyny. Ale to tylko rola, za którą żadna samoświadomość nie stoi - jeśli już, to raczej chaos, bezradność, z trudem ukrywana rozpacz. Nie przypadkiem najważniejsze, co się w Annie otwiera, to świat fantazji i erotycznych marzeń. Czy sceny seksu między dziewczynami i ich klientami nie rozgrywają się czasem tylko w jej głowie? Czy "Sponsoring" nie jest projekcją fantazmatów, które bohaterki biorą za świat rzeczywisty?

Pod wieloma względami film Szumowskiej - nawet jeśli od "Galerianek" jest bez porównania lepszy - nic nowego nie mówi. Do prostytutek dzwonią znudzeni małżeństwami mężowie, kulturalni i zadbani, bo tylko z nimi zrealizować mogą wstydliwe seksualne marzenia. Dziewczyny oddają się za pieniądze, ale nie cierpią, tylko mają z tego przyjemność. Stateczna kobieta w średnim wieku zapomniała już, co to spontaniczny seks, i dopiero próbuje sobie o tym przypomnieć. Nie ma też nic oryginalnego w finale, który aż nadto dobitnie kpi z mieszczańskiego porządku i sugeruje, że można mieć albo "porządny" dom, albo spełnione, wymykające się regułom życie erotyczne. Bo i jedno, i drugie najwyraźniej się ze sobą kłóci.

Jeśli doceniam "Sponsoring", to za coś innego. Za reżyserski pazur Szumowskiej, która kapitalnie łączy wzniosłe z przyziemnym, zmienia narracyjny ton, dyskretnie skłania się ku grotesce. Za to, że osobowość reżyserki widać na ekranie: co chwila coś się nie domyka (teraz lodówka, w "33 scenach z życia" - winda), coś nie działa, coś wysypuje, ale w tym bezładzie jest ujmująca energia i błyskotliwy słuch na detale.

Również dlatego, że w filmie Szumowskiej widzę głównie portret zagubionej kobiecości. Miotają się bohaterki między kliszami "wyzwolenia" i "spełnienia", czepiają się powierzchni, emocji, instynktów, dorabiają ideologię i zarazem ją przełamują, ale są w tym przerażająco bezradne. Kluczem okazuje się genialna scena w domu Anny, która rozmawia i śpiewa przy stole z kochankami młodych prostytutek. Spotkanie jest wyimaginowane, kochankowie, całkiem prawdopodobne, też - być może jedyny świat, do którego Anna ma dostęp, to ten, który nie istnieje naprawdę.

Podziel się

  • Sponsoring **** feurig59 19.02.12, 19:54

    potworny przewidywalny w swojej pretensjonalności gniot z beznadziejnymi "polskimi", pustymi dialogami. szkoda każdego wydanego grosza na tę chałę, za którą na dodatek lekką dłonią PISF »