kino, teatr, muzyka

Wrocław

Alicja w krainie dźwięków - koniec z popową sieczką

Rafał Zieliński
11.12.2011 , aktualizacja: 13.12.2011 18:02
A A A Drukuj
Alicja Janosz Fot. Anna Powierża - Verre Studio Alicja Janosz
Alicja Janosz, znana z zespołu HooDoo Band i pierwszej edycji programu "Idol", wydała solową płytę. Bardzo stylowy, pełen nut w klimatach retro album to kompletnie inne dźwięki od tych, z którymi do tej pory była kojarzona
Alicja Janosz
Fot. Anna Powierża - Verre Studio
Alicja Janosz
Okładka płyty Alicji Janosz
Fot. Anna Powierża - Verre Studio
Okładka płyty Alicji Janosz
Popowe oraz - mówiąc wprost - banalne i słabe utwory z wydanej w 2002 roku płyty Alicji Janosz nie mają nic wspólnego z tym, co proponuje nam teraz. - Miałam podpisany kontrakt na sześć płyt, trochę czasu zajęło jego rozwiązanie. Skończyłam szkołę, studiowałam w tym czasie, słuchałam dużo muzyki - mówi Alicja. - Przez cztery lata gromadziłam materiał na ten krążek, nie są to piosenki pisane dla mnie, jak wtedy, ale przeze mnie.

Alicja płytą "Vintage" udowadnia, że ma pomysł na siebie, i to zdecydowanie odbiegający od dawnych czasów. Oczywiście można nadal rozpisywać się na temat jej przeszłości, nie zmienia to jednak faktu, że trzeba pisać o zupełnie innej osobie, bo jej nowy krążek to zupełnie inne dźwięki, inna jakość.

Muzycznie nie zginęła. Pojawiła się na solowej płycie Piotra Banacha z zespołu Indios Bravos, od czterech lat śpiewa w bluesowym objawieniu ostatnich lat, jakim z pewnością jest wrocławski skład HooDoo Band (ich płytę rekomendował m.in. Wojciech Mann). Teraz Alicja (nie Ala) Janosz postanowiła do swojego muzycznego życiorysu dorzucić pierwszą autorską płytę, album zupełnie inny od dźwięków, z jakimi do tej pory była kojarzona: nie ma tu ani popu, ani reggae czy bluesa. "Vintage" to mieszanka spokojnych, soulowo-jazzowych nut osadzonych w klimatach lat sześćdziesiątych: - Lata osiemdziesiąte czy dziewięćdziesiąte to już komputery, loopy i elektronika, podobnie współczesność. Zupełnie nie mój świat. W mojej duszy grają inne dźwięki - mówi o albumie autorka.

Do jego nagrania zaprosiła wrocławskich muzyków związanych m.in. z HooDoo Band, Mikromusic czy The Positive. Swoje partie mają też na płycie jazzowy skrzypek Adam Bałdych czy harmonijkarz Bartek Łęczycki. Skojarzenia takie jak Amy Winehouse czy nagrania czarnoskórych artystów związanych z amerykańską wytwórnią Motown Records nasuwają się już od otwierającego płytę "I Woke Up So Happy": gitarowa solówka, soulowy klimat, puls sekcji rytmicznej podparty pianinem - to wszystko już gdzieś słyszeliśmy. Na szczęście Alicja i jej mąż, perkusista Bartek Niebielecki, który jest producentem albumu, nie powielają bezmyślnie tych schematów, ale przepuszczają je przez własne gusta, co czyni z tych nut ciekawą całość. Janosz nie chce być bardziej soulowa od jej amerykańskich koleżanek - wystarczy posłuchać "Zawsze za mało", spokojnego utworu opartego na gitarze akustycznej i pobrzmiewającym w tle... sitarze. Fajny, bardzo wciągający utwór. Takich kompozycji jest więcej na płycie: " Hush Hush" z jazzową solówką pianina, wolne "Nie tak" z klimatycznymi smyczkami czy grany w nieparzystym rytmie na pięć czwartych "Jeealous Girl".



Dobrym zabiegiem było połączenie piosenek śpiewanych po polsku i angielsku - może dzięki temu Alicja będzie mocniej obecna w mediach, bo naprawdę warto ją promować. Może nie są to dźwięki, które najczęściej słyszymy w polskich radiach, ale na pewno znajdą swoich odbiorców. Takie kompozycje z pewnością docenią miłośnicy spokojnych, klimatycznych nut znanych choćby z anteny Radia RAM. Dodatkowym atutem jest oprawa tego dwupłytowego albumu (drugi krążek zawiera m.in. teledysk do bardzo tanecznej piosenki "Jest jak jest") - elegancja jest obecna zarówno w zdjęciach, jak i kompozycjach zawartych w tym wydawnictwie.

** Alicja Janosz, „Vintage”, Lionstage 2011

Podziel się

  • Alicja w krainie dźwięków - koniec z popową sie... tam96 13.12.11, 17:42

    moze tak sie troche przefarbowac na ciemno i makijaz jakis :Pznam jedna alicje ale jest strasznie gruba :D »

  • I znów to samo! halmar_girl 13.12.11, 19:48

    Niczego się nie nauczyła. Niby vintage, niby odmiana, ale temat ten sam to w kultowej piosence o jajecznicy, która też zaczynała się od słów: "Zbudziłam się"...!»

  • Alicja w krainie dźwięków - koniec z popową sie... p_l_t 13.12.11, 20:25

    Przykro mi, ale pierwsze wrażenie jest takie, że to kolejna próba speców od sprzedaży i wizerunku zrobienia czegoś z potencjałem Alicji Janosz. "Jest zapotrzebowanie na "vintage", to się »