Roses are red - rudzielcy w galerii Arttrakt
01.02.2012
, aktualizacja: 03.02.2012 14:28
Niech nas nie zmyli słodkie brzmienie tytułu wystawy Anny Gubernat otwieranej w piątek w galerii Arttrakt. Nie będą to obrazy o różach, ale o stereotypach
Młoda malarka (rocznik 1984), jest absolwentką wydziału malarstwa poznańskiej uczelni plastycznej, która w 2005 roku zdobyła Grand Prix w prestiżowym Konkursie Samsung Art Master.
Gubernat była także finalistką rywalizacji Grolsch Independence Award z 2010 roku.
Malarka przywozi do Wrocławia serię swoich najnowszych obrazów, które zderzy z reprodukcjami arcydzieł światowego malarstwa.
Jej "Roses are Red", zdaje się nawiązywać do słynnego zdania Gertrudy Stein "rose is a rose is a rose is a rose", ale z różą ma tyle wspólnego, że róże czasem bywają czerwone.
Bliżej mu do zdania z ludowego, angielskiego szesnastowiecznego wierszyka, który do dziś powtarzają anglojęzyczne dzieci "Roses are red, Violets are blue, Sugar is sweet, And so are you" (po naszemu mogło by to brzmieć "Czerwone róże, niebieskie fiołki, my się kochamy jak dwa aniołki", choć w oryginale końców brzmi inaczej: "cukier jest słodki, jak słodki jesteś ty" ).
Jednak po angielsku - red - to nie tylko czerwony ale również określenie koloru włosów - rudego.
A jaki jest rudzielec?
Każdy dzieciak wie.
Fałszywy. Odmienny. Obcy.
Zabawą z tym stereotypem są obrazy zebrane w galerii przy ul. Ofiar Oświęcimskich 1/1.
Są to portrety osób o rudych włosach, które zderzane są z czerwoną plamą - plamą, która czasem może kojarzyć się z krwistym, choć malarskim śladem.
Cóż, taki artystyczny zabieg, bardzo wymowny i spektakularny.
Poza tym na wystawie zobaczymy wizerunki rudych osób, które zainspirowały największych światowych malarzy - od Diego Velazqueza po Gustawa Klimta.
* Roses are Red - wystawa Anny Gubernat we wrocławskiej galerii Arttrakt, ul. Ofiar Oświęcimskich 1/1, czynna do 18 lutego. Wernisaż w piątek 3 lutego o godz. 19.
Gubernat była także finalistką rywalizacji Grolsch Independence Award z 2010 roku.
Malarka przywozi do Wrocławia serię swoich najnowszych obrazów, które zderzy z reprodukcjami arcydzieł światowego malarstwa.
Jej "Roses are Red", zdaje się nawiązywać do słynnego zdania Gertrudy Stein "rose is a rose is a rose is a rose", ale z różą ma tyle wspólnego, że róże czasem bywają czerwone.
Bliżej mu do zdania z ludowego, angielskiego szesnastowiecznego wierszyka, który do dziś powtarzają anglojęzyczne dzieci "Roses are red, Violets are blue, Sugar is sweet, And so are you" (po naszemu mogło by to brzmieć "Czerwone róże, niebieskie fiołki, my się kochamy jak dwa aniołki", choć w oryginale końców brzmi inaczej: "cukier jest słodki, jak słodki jesteś ty" ).
Jednak po angielsku - red - to nie tylko czerwony ale również określenie koloru włosów - rudego.
A jaki jest rudzielec?
Każdy dzieciak wie.
Fałszywy. Odmienny. Obcy.
Zabawą z tym stereotypem są obrazy zebrane w galerii przy ul. Ofiar Oświęcimskich 1/1.
Są to portrety osób o rudych włosach, które zderzane są z czerwoną plamą - plamą, która czasem może kojarzyć się z krwistym, choć malarskim śladem.
Cóż, taki artystyczny zabieg, bardzo wymowny i spektakularny.
Poza tym na wystawie zobaczymy wizerunki rudych osób, które zainspirowały największych światowych malarzy - od Diego Velazqueza po Gustawa Klimta.
* Roses are Red - wystawa Anny Gubernat we wrocławskiej galerii Arttrakt, ul. Ofiar Oświęcimskich 1/1, czynna do 18 lutego. Wernisaż w piątek 3 lutego o godz. 19.



więcej zdjęć